"Nie mam żadnych szczególnych uzdolnień. Cechuje mnie tylko niepohamowana ciekawość. " Albert Einstein









Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

potwornie straszny post!

Witajcie,
mam nadzieję, że te świąteczne dni były dla Was przyjemne, bo przecież takie właśnie powinny być :)

Dziś wrzucę kilka zdjęć przytulanek, w tworzeniu których pomagał mi dzielnie Kubuś. W większości są to jego projekty. Ja tylko je dostosowałam do możliwości nożyczek i maszyny do szycia :)

Oto one:











Dobrej nocki
Ania

czwartek, 20 lutego 2014

koteczka

Witajcie,
wiele razy patrzyłam na cuda jakie tworzy Tatiana Conne na swoim blogu. Patrzyłam, patrzyłam, patrzyłam... Miałam ochotę uszyć podobną, ale bałam się, że zbyt długo patrzyłam i po jej uszyciu okaże się, że jest marną podróbką, że wygląda jak bardzo nieudana kopia oryginału... Myślałam o czymś podobnym, ale jednak zupełnie innym i pomysł nasunęły mi dziewczyny z bloga Addicted to crafts - ogłosiły kocie wyzwanie. I dzięki nim właśnie powstały kocie, które zostało nazwane przez mojego Kubuśka Elizą :) Pierwsza właścicielka imienia - przyjaciółka Kubuśka wyraziła na to zgodę, wszystko załatwione :)

Przedstawiam Elizę Kocicę:










Co prawda nie łądnie zaglądać dziewczynie pod kieckę, ale co tam... :)



Oczywiście jak przystało na rasowego kota ma ogon na swoim miejscu :)



Po takiej prezentacji chcę oficjalnie Elizę zgłosić do kociego wyzwania addicted to crafts:


Życzę Wam dobrej nocki
Ania


sobota, 1 czerwca 2013

dzień dziecka

Dzień dobry,

dziś chciałabym Wam przede wszystkim życzyć dużo słońca i radości z okazji Dnia Dziecka, Waszym Dzieciom również :)

My dziś spędziliśmy cudne popołudnie. Kubuś wyszalał się z dzieciakami w ogródku pizzerii, którą mamy nieopodal domu. Jako, że jest to przy okazji meksykańska restauracja, więc było rozbijanie piniaty. Radochy po pachy :) Ale punktem kulminacyjnym było własnoręcznie zrobienie pizzy! Dla Kubusia kuchenne działania nie są obce, więc widząc ilość chętnych do działań, próbowałam go namówić na zrobienie pizzy w domu, ale gdzie tam! Przecież to nie to samo co pizzeria :)
A oto krótki reportarz z działań:


 


 

I wynik końcowy:


 (a na twarzy resztki malowidła, które było opaską pirata :))


Jutro ciąg dalszy szaleństw z okazji Dnia Dziecka - pokaz sztuki rycerskiej, pokazy karate i kuglarze, będzie się działo :)

A gdyby się ktoś chciał, to zapraszam tutaj po nowe owocowe memo




Tym razem z winogronami zamiast kiwi.


Pozdrawiam Was serdecznie
Anka

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

jamnik - wykrój

Witajcie,

dziś troszkę z innej beczki... Dawno już nie szyłam zabawek, ale pewna osóbka poprosiła mnie o wykrój na jamnika, który szyłam m.in. dla dzieci z Hospicjum Cordis - pisałam o tym tutaj. Jamnik prezentował się tak:



Wykrój na niego znalazłam gdzieś w sieci - nie umiem podać źródła - mam cichą nadzieję, że nikt się nie obrazi za udostępnienie go... Oto on:




Jeżeli ktoś podejdzie do sprawy ambitnie, może pokusić się o tłumaczenie :) Nie opisuję jak go uszyc, bo jeżeli uszyłam go ja - początkująca szyjąca, to da radę każdy :)

Przyjemnego szycia

Pozdrawiam Was ciepło
Anka

piątek, 12 kwietnia 2013

owocowe memo

Witajcie,
kilka dni temu pokazywałam Wam moje pierwsze memo. Dziś pokażę drugie. Mimo, że zrobienie go zajęło mi dwa razy tyle czasu, co zrobienie pierwszego, to frajdy miałam przy tym nie lada :) Wymyślanie wzorów i dopieszczanie ich, żeby wyglądały jak najbardziej naturalnie srawiły mi dużo radości. A takie są tego efekty:




A tak wygląda owocowe szaleństwo z bliska :)







Co o nim sądzicie?

Dobrej nocki życzę
Anka

wtorek, 9 kwietnia 2013

memo

Kochane,
w poprzednim poście pokazałam Wam moją pierwszą udaną torebkę, wspomniałam również o tym, że tych mniej udanych były 2 sztuki. A oprócz tego było mnóstwo kawałeczków filcu, których szkoda mi było wyrzucić i tym sposobem powstało memo:




Kubuś uwielbia memo, więc zabawy z nim mnie zainspirowały. Co prawda do gry w memo używaliśmy do tej pory kart piotrusia, ale te również sprawdzają się doskonale. Trzy kształty, trzy kolory - 18 "kart", zabawa przednia :)



Każda karta uszyta ręcznie, w całości z filcu:





Chciałam Wam pokazać za jednym zamachem drugie memo, które uszyłam, ale znów mam problem z załadowaniem zdjęć... Do tego posta ładowały się przeszło 25 minut... Poczekam na lepsze czasy i wtedy pokażę to drugie :)

Życzę miłego wieczorku
Pozdrawiam
Anka

Ps. jeżeli ktoś ma ochotę - można je kupić na Dawandzie :)

piątek, 1 marca 2013

zwierzyniec :)

Witajcie,
dziś się będę chwalić :)

Skończyłam sowę - pisałam o niej tutaj - to jedna z tych dwóch wspomnianych przeze mnie robótek ręcznych. Sowa jest nie byle jaka, bo duża. To pierwsza maskotka jaką szyłam w tym rozmiarze. Można się na niej wyspać :) - ma ok 45cm szerokości. Dofrunęła już do swojego nowego domu, więc Wam ją pokażę:


Na zdjęciu wyszła nierówna - dopiero teraz to zauważyłam :) Dotarła już do właścicielki, więc nie mam możliwości wklejenia lepszego zdjęcia. Nową opiekunką sowy jest Pewna Pani, więc jest i mały kobiecy akcencik - broszka/spinka pasująca kolorystycznie do całości:


A teraz zmiana tematu - udało mi się w tym tygodniu połazić po sklepach. We wszystkich wnętrzarskich sklepach króluje już Wielkanoc. Liderem wśród nich jest w tym roku home&you - cuda - wianki! Od stołów z ozdobami trudno oderwać wzrok! Jest tam wszystko, w każdym kolorze - żółć, zieleń, pastele oraz mnóstwo stonowanych, naturalnych lnu i bawełny ozdobionych beżami i brązami. Zakochałam się w takiej ilości pierdółek, że nie mogąc się zdecydować, wyszłam z pustymi rękami... No, prawie z pustymi... Mam kompletnego bzika na punkcie silikonowych foremek na ciasta i muffinki, więc w mojej już sporej kolekcji zamieszkał wielkanocny zajączek:


Tej samej wielkości był jeszcze do kupienia kogucik i teraz żałuję, że go nie kupiłam - zajączek miaby towarzystwo :) Trzeba będzie wrócić :)
W tym roku planuję ozdoby świąteczne w pastelach, więc jeżeli uda mi się zdecydować na kupno jakiegoś cuda, dam Wam znać :)

Dobrej nocki Wam życzę
Anka

poniedziałek, 11 lutego 2013

sówki

Witajcie,
w ostatnim poście pisałam o tym, że mojemu Kubusiowi spodobała się uszyta przeze mnie sowa. Uszyłam więc dla niego taką samą, została mi jeszcze odrobina materiału więc uszyłam również jej małą towarzyszkę:




W miniony weekend w Warszawie odbywała się Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych. Jestem miłośniczką kotów, więc nie mogło mnie tam zabraknąć. Byłam tam pierwszy raz i powiem Wam szczerze, że mam bardzo mieszane odczucia... Z jednej strony zobaczyłam ogromną ilość przecudnych zwierząt, z drugiej zastanawiam się czy takie wystawy mają sens... Nie mam za dużego doświadczenia w obcowaniu z psem, ale z tego co udało mi się zaobserwować psy są bardziej odporne na zmiany warunków i otoczenia pod warunkiem pozostawania w bliskim kontakcie ze swoim opiekunem - przyjacielem. Koty są w moim życiu obecne właściwie od zawsze i wiem, że dla nich każda zmiana otoczenia jest zwykle mało komfortowa. Być może koty "trenowane" do bycia wystawowymi mają "we krwi" siedzenie w klatce, zaglądanie do niej co chwila innej osoby, miętoszenie w rękach przez obce osoby. Być może... Ale ja oglądając te koty miałam wrażenie, że nie wszystkie są szczęśliwe... Mimo to poniżej kilka zdjęć przepięknych kotów, moim ulubieńcem został ten z największego zdjęcia, nie wiem jakiej był rasy, ale był szczerze zainteresowany fotografowaniem go :)



Ale tak w ramach wyjaśnienia... dla mnie medalistą i tak jest Maciek, nawet wtedy kiedy nie pozwala ułożyć pościeli :)



Ciekawa jestem Waszego zdania na temat tego rodzaju wystaw, może ktoś wystawiał jakiegoś zwierzaka na takiej wystawie? Napiszcie co o tym sądzicie.

Dobrej nocki
Anka

poniedziałek, 4 lutego 2013

sowa, mądra głowa :)

Witajcie,
popełniłam dziś sówkę. Wyszła mi troszkę rogata, ale i tak Wam ją pokażę :)
Sówka powstała na imieniny Agaty, czyli na jutro. Pracę zaczęłam dziś rano, więc udało mi się uwinąć dosyć szybko. W pierwszej wersji sówka miała być powiększoną wersją sówek z tego posta, ale okazało się, że filcu jest troszkę za mało, więc trzeba było kombinować ze "zwykłą" tkaniną. Bałam się, że nie wyjdzie mi ładnie naszycie bawełnianych skrzydełek na sówkowe ciałko, więc postanowiłam zrobić ją doszywając skrzydełka do ciałka, filcowe zostały oczy, dzióbek i nóżki. Mam nadzieję, że się spodoba...



Zamówienie na podobną sówkę złożył Kubuś więc pewnie niedługo pokażę Wam kolejną :)

A co sądzicie o tej?

Pozdrawiam
Anka

poniedziałek, 28 stycznia 2013

lalka tilda - kucharz

Dzień dobry,
pokażę Wam kuchcika, którego uszyłam dla Kubusia. Kuchcik został uszyty już jakiś czas temu, ale dopiero teraz Kubuś poprosił o dokończenie go. Pierwszym pomysłem na jego image był fartuch i czapka kucharska, drugim pomysłem sam fartuch, trzecim sama koszula i spodnie, czwartym znów i fartuch i czapka :) W zwiazku z tym dopiero teraz kuchcik jest w pełni kuchcikiem - ma czapę!





Kuchcik został uszyty wg szablonu na tildę, taką w wersji "podstawowej". Zmieniłam mu tylko dolną część ciała - ma "męskie" (czyli węższe) biodra i uda. Czapa została wykonana z filcu.

Efekt końcowy zadowalający, a dziecko zadowolone i oto chodziło :)

Pozdrawiam cieplutko
Anka


czwartek, 17 stycznia 2013

Tosia

Dzień dobry,

Nowy Rok zaczął mi się laleczkowo :) W poprzednim poście pokazałam Wam renowację lalki, dziś chcę pokazać lalkę, nad którą myślałam już jakiś czas.
Szyłam tildy. Próby te wychodziły mi różnie, ale moją zmorą było wywracanie na prawą stronę i wypychanie rączek i nóżek. Myślałam nad czymś łatwiejszym :) Poza tym zauważyłam, że gdy dziecko wiedziało, że dostanie lalkę, po obejrzeniu tildy było nieraz rozczarowane, że to nie jest lalka do przytulania... Myślałam nad lalką, której poprostu byłoby więcej :)

Myślałam, myślałam i nic nie przychodziło mi do głowy. Aż do momentu, kiedy obejrzałam z Kubusiem "Bolka i Lolka"... Przecież to jest bajka, którą większość dzieci lubi, lubi jej bohaterów! I od tego się właśnie zaczęło. Uszyłam Tosię. Kształt ma bardziej "dziecięcy" niż tilda, jest jej więcej do przytulania. A jej twarz jest zbliżona do niektórych minek robionych przez Bolka, Lolka albo Tolę. Mój syn oszalał na jej punkcie, nigdy nie miał swojej ulubionej przytulanki, z którą spał, zmieniał je nieraz co noc. Teraz od prawie dwóch tygodni śpi z Tosią i sam jej szuka wieczorem. Tosia ma filcowe włosy, wyszytą twarzyczkę, jest idealnie mięciutka do przytulania.

Kubusiowa Tosia jest prototypem, troszkę trzeba ją jeszcze dopracować. A w planach mam jeszcze koleżankę dla Tosi z inną fryzurą, a może jeszcze kolegę...? Zobaczymy :)




Co o niej sądzicie?

Pozdrawiam Was serdecznie
Anka

środa, 16 stycznia 2013

Renowacja lalki :)

Kochani,
jeszcze mnie tutaj nie było w tym roku, więc życzę wszystkim duuuużo miłości i zdrówka w Nowym Roku. Niech będzie lepszy niż wszystkie poprzednie :)

Ja Nowy Rok robótkowo zaczęłam od wysokiego C... Mała przyjaciółka mojego Kubusia zapytała mnie czy umiem szyć, bo jej ukochana lala, z którą śpi od kiedy skończyła 6 miesięcy, troszkę już się... "zmęczyła" i trzeba ją pozszywać. Lalka była przytulana i kochana już ponad 3 i pół roku, więc należało jej się odświeżenie. Wspólnie wybrałyśmy materiał, z jakiego miała mieć uszyte nowe ubranko i wzięłam się do pracy. Pracowałam z duszą na ramieniu, bo wybranie materiału przez 4 latkę, może nie mieć nic wspólnego z zadowoleniem z efektu końcowego... Wybrany przez Elizę materiał jest biały w drobne różowe kwiatuszki, wcześniej lalka była granatowa, więc zmiana zapowiadała się ogromna, bałam się czy zostanie zaakceptowana... Ale, udało się! Eliza była lekko zszokowana i nie mogła poznać swojej lali, ale śpi z nią nadal, więc wszystko jest ok. Jest tylko jeszcze jedno zapotrzebowanie... mam uszyć lalce sukienkę, żeby jednak była niebieska... :) Okazuje się, że nawet czteroletnie Kobiety zmienne są :)

Poniżej zdjęcia przed zmianą i po zmianie, ciekawa jestem co o tej renowacji sądzicie...



Dobrej nocki.

sobota, 22 grudnia 2012

filcowe sówki - DIY

Witajcie Kochani,

dawno mnie nie było. Powód prozaiczny, ale mało przyjemny... dopadła mnie choroba, właściwie najpierw Kubę później mnie. Dwa tygodnie wyjęte z życiorysu... Mimo, że skończyłam już się leczyć, to jakoś tak wyjątkowo zdrowa się nie czuje... Rozmawiając ze znajomymi i czytając Wasze blogi dochodzę do wniosku, że wyjątkowa zaraza nam się przytrafiła tym razem, wszyscy chorzy, zniechęceni, mało świątecznie nastawieni.... Miejmy nadzieję, że ten mróz, który panuje od kilku dni poradzi sobie z zarazkami :)

Czas, który miałam poświęcić na strojenie domu i przygotowywanie prezentów został zużyty w większości na zdrowienie, więc plany dekoratorskie zostały ograniczone do minimum. Zrobiłam kilka różnych fajnych rzeczy, część z nich będę chciała Wam pokazać, ale pewnie zrobię to już po Świętach. Dziś pokażę Wam filcowe sówki, których może nie robi się błyskawicznie (i wiem, że wykrój wrzucam zdecydowanie za późno...), ale praca nad nimi sprawia ogromną przyjemność!
Jeżeli, ktoś z Was ma chwilkę wolną między pierogami a piernikiem i ma trochę (naprawdę trochę!) filcu w różnych kolorach, to zachęcam do ich wykonania. Są urocze i pięknie prezentują się na choince. Nasze wyglądają tak:







Próbowałam na różne sposoby przerobić wykrój na sówki i nie potrafię, moje małe zdolności informatyczne objawiły się w pełnej krasie :/ Zamieszczam wykrój tak jak umiem, jeżeli będziecie mieli problem, żeby go skopiować i wykorzystać, piszcie, prześlę go Wam na maila w pdf.



Nie robię żadnego tutka, bo chyba nie ma potrzeby. Filc na sówki należy wyciąć wg wykroju i po kolej go ze sobą zszywać. Ja zaczęłąm o wykonania oczu, zszyłam ze sobą trzy warstwy (źrenice, białka i powieki), potem naszyłam je na przód ciałka, doszyłam brzuszek, dzióbek i skrzydełka, a na koniec zszyłam wszystko z pleckami, wszywając wstążęczkę do powieszenia i lekko je wypychając. I tyle. Sówka gotowa :)

Miłej pracy
Pozdrawiam Was piernikowo :)
Anka