"Nie mam żadnych szczególnych uzdolnień. Cechuje mnie tylko niepohamowana ciekawość. " Albert Einstein









Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 października 2013

wianek

Witajcie Kochani,
dziękuję Wam za tak dużo ciepłych słów po poprzednich postach! Jesteście wspaniali!
Dziś kompletna zmiana tematu - chcę Wam pokazać wianek, który zrobiłam z ogromną pomocą moich facetów. Wianek powstał po spacerze do lasu, tworzą go roślinki zebrane przez nas samych (niektóre z wielkim poświęceniem ze względu na kolce :)) Podstawę wianka tworzą gazety - nic bardziej trwałego nie miałam pod ręką. Bałam się, że z tego powodu nie wytrzyma on ciekawości naszego kocura, ale ma się dobrze i cieszy oko już od kilku dni :)






Spokojnego weekendu Wam życzę
Anka

poniedziałek, 21 października 2013

halloween

Witajcie,
nie wiem czy jesteście zwolenniczkami obchodzenia halloween, czy nie, ale postanowiłam, że wrzucę kilka pomysłów na ozdobienie domu (i nie tylko) w tym stylu. Oto one:

cudna i bardzo sympatyczna czarownica z dyni i bardzo mało straszne duszki naklejone na szkło:


"sieć" pająka wykonana ze sznurka na baloniku oraz uśmiechnięty kot i nietoperz z dyni:


cudna sówka i przepiękna, energetyczna gąsiennica - oczywiście obie z dyni :)


pająk z kulki styropianu owiniętego włóczką z nogami z "włochatych" patyczków i wampirek i jego uśmiechnięty kocur również wykonani ze styropianu:


zwykła, "niezwykła" dynia i dynia opleciona siecią pajęczą :)


Ja do tej pory byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tego "święta". Ale cóż... podobno tylko krowa.... :) Moje podejście zmienia się wraz ze wzrostem dziecięcia, które w tym roku idzie na bal halloweenowy i dla którego każda okazja do zabawy jest dobra :) Pomysły na przebranie są różne, póki co najbardziej ciągnie Kubuśka w stronę Drakuli (za sprawą "Hotelu Transylvania" i jego przesympatycznego głównego bohatera), ale kilka dni temu narobiłam mu troszkę zamętu w głowie pokazując to zdjęcie:


Teraz Kuba zastanawia się jeszcze nad byciem duchem :) Ja namawiam na tę drugą wersję, bo pracy nad strojem byłoby zdecydowanie mniej :)

A co Wy sądzicie na temat przejmowania "obcych"zwyczajów? Jestem tego bardzo ciekawa :)
Czekam na Wasze opinie

Pozdrawiam Was serdecznie
Ania

Ps. wszystkie zdjęcia znalazłam na stronie bhg.com - polecam tę stronę - znajdziecie na niej mnóstwo inspiracji!

piątek, 27 września 2013

sklepki 2

Witajcie,
dziś pokażę Wam moje kolejne torebki zakupowe, zwane sklepkami. Torebki te również, tak jak te z poprzedniego posta, mają podszewkę, sztywne dno i kieszonkę. A wyglądają tak:



i tak:




Pozdrawiam Was serdecznie i życzę słonecznego weekendu :)

Ania

wtorek, 24 września 2013

sklepki :)

Witajcie,
jakiś czas temu uszyłam kilka toreb na zakupy. Każda dostała od Kuby to samo imię - torebka - sklepka :) Tych sklepek było kilka, każda z nich była uszyta w wersji lux, bo z kieszonką, suwakiem i sztywnym dnem, więc spokojnie mogą również służyć jako torebka "zwykła", wtedy kiedy jest potrzebne coś bardzo pojemnego. Te torebki szyłam jeszcze w sierpniu, ale już w kolorach typowo jesiennych - wszystkie były jasno beżowe z dodatkiem wielu odcieni brązów i pomarańczy. Torebki szyłam dla kilku kobietek i nie wszsytkim udało mi się zrobić zdjęcia, pokażę dwie z nich:






Do uszycia zostało mi jeszcze dwie, więc nie omieszkam się pochwalić, ale dopiero za kilka dni. MOja maszyna dostała zadyszki i jest w naprawie :( Mała przerwa w szyciu i czas na refleksję... Kupić mocniejszą, czy dalej mordować tę którą mam... Jestem ciekawa na jakich maszynach szyjecie. Zastanawiam się nad kupnem nowej, ale kompletnie nie potrafię zdecydować jaka to miałaby być. Te które oglądałam albo mają marne opisy, albo nie mają funkcji, której szukam - czyli regulacji opadania stopki. Znalazłam tę funkcję dopiero przy cenach powyżej 1400zł! A to jak dla mnie spoo za dużo... Czy da się znaleźć coś tańszego z tym "bajerem"? Jeżeli znajdziecie chwilkę, proszę, pomóżcie i podpowiedzcie coś.

Pozdrawiam Was serdecznie
Anka

sobota, 20 października 2012

zdekupażowany ogródek ziołowy :)

Dobry wieczór,

niestety nie mam jeszcze swojego upragnionego ogródka, ale próbuję ten brak jakoś sobie wynagrodzić. Na balkonie w tym roku, choć nie jest zbyt wielki, rosły nam i owocowały truskawki, poziomki i pomidory. Po raz pierwszy od wielu, wielu lat spróbowałam jak smakują prawdziwe pomidory. Ich aromat przypomniał mi cudowne chwile z dzieciństwa, które w dużej części spędziłam u dziadków, na wsi. Po tych wszystkich pachnących owocach pozostały już tylko wspomnienia, ale w dalszym ciagu lato na balkonie jest utrzymywane przez zioła. Rosną jak szalone i zaspokajają nie tylko nasze, ale i sąsiedzkie potrzeby :) I chociaż jesień jest cudownie ciepła, postanowiłam pomyśleć już o zimie. Wymierzyłam skrzynkę, w której w tym roku rosły zioła i okazało się, że nawet gdybym się uparła, to i tak nie zmieszczę jej na kuchennym parapecie. Myślałam, myślałam i wymyśliłam... Decoupage... Znalazłam kilka starych ceramicznych doniczek i wzięliśmy się z synkiem za przemalowywanie. A oto efekt naszej pracy:







Zioła zostały przycięte i rozsadzone do "swoich" doniczek. Musiałam wszystkie przyciąć, zmniejszyć ich bryły korzeniowe, bo rozrosły się w skrzynce szaleńczo. Teraz wyglądają dość niepozornie, aklimatyzują się jeszcze na balkonie do nowych warunków,  a ja nastawiam uszu i wysłuchuję wszystkich informacji o mrozie :)


Dobrej nocki Wam życzę i pięknej jesiennej niedzieli :)
Anka



niedziela, 7 października 2012

jesienne klimaty

Witam,

znów mnie nie było przez jakiś czas. Pochłonęły mnie różne sprawy, znów okazało się, że jest mnóstwo rzeczy do uszycia, przemalowania, ulepszenia i na blog trochę zabrakło czasu.

Jestem zauroczona jesienią. Jakoś ją w tym roku bardziej odczuwam, czuję się tak jakbym miała więcej zmysłów - może to zasługa mojego synka. Ma cztery lata więc odbiera świat całym sobą, chłonie wszystko co jest wokół niego i fascynuje się również wszystkim. Zbiera liście, żołędzie, kasztany, szyszki.... Wszystko co tylko da się zebrać :) A ja przy nim chyba też trochę nabrałam dziecięcej fascynacji przyrodą, odświeżyłam to w sobie. Poniżej zamieszczam zdjęcia tego co udało nam się zebrać na jednym ze spacerów. Nie są to wszystkie skarby, bo nie daliśmy rady wpleść w wianek worków kasztanów i żołędzi, ale i tak wyszło nam cudne, kolorowe "streszczenie" jesieni.





Wianek ten zagościł w salonie, a w kuchni inny zestaw żółto - pomarańczowe zbiory z ogródka, które przydałoby się w części wykorzystać na jakieś pyszności, ale żal pokroić...




Jesień zawitała u nas w domu również na słodko - znalazłam gdzieś w swoich zapiskach przepis na muffinki z jabłkami. Okazał się on strzałem w dziesiątkę. Babeczki wyszły pyszne, takie jak lubimy - z dużą ilością owoców, nie za słodkie i cudownie pachnące.




A oto przepis na nie:

120 g mąki pełnoziarnistej,
140 g mąki przennej,
2 łyżeczki proszku do pieczenia,
0,5 łyżeczki sody,
szczypta soli,
1 łyżeczka cynamonu,
1 łyżeczka cukru waniliowego,
2 jajka,
85 g cukru,
125 ml oleju słonecznikowego,
125 g musu jabłkowego,
250 g kwaśnych jabłek - u mnie antonówki,
50 g rodzynek,
60 g orzechów włoskich.

1. piekarnik podgrzać do temperatury 180 st.
2. mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, sodą, solą, cynamonem i cukrem waniliowym.
3. jajko roztrzepać, dodawać stopniowo do masy mącznej, następnie dodać cukier i olej. Dokładnie wymieszać.
4. jabłka obrać, pokroić na drobne kawałki, połączyć z musem jabłkowym. Dodać rodzynki i posiekane orzechy.
5. ostrożnie dodać masę jabłeczną do masy mącznej.
6. napełnić foremki do wysokości 2/3
7. piec ok 20-25 minut.
8. wyjąć muffinki z piekarnika i pozostawić w foremkach jeszcze ok 5 minut, po tym czasie wyjąć je i pozostawić do całkowitego wystygnięcia na kratce.

To tyle z przepisu, jeszcze od siebie dodam, że były to najdziwniejsze jak dotąd muffinki jakie piekłam. Nie było to ciasto z owocami, ale owoce obtoczone w cieście. Zanim dodałam jabłka z musem, ciasto było ciężkie i bardziej nadawałoby się do rozwałkowywania niż nakładania do foremek. Po dodaniu jabłek, stało się bardzo kremowe i dzięki olejowi apetycznie błyszczące, ale było go bardzo mało. W foremkach nie dało się go wyrównać, bo wystawały kawałki jabłek. Taki "krajobraz księżycowy" wstawiłam do piekarnika z dużą dozą niedowieżania, że cokolwiek z tego wyjdzie. Rezultat okazał się wyjątkowo smakowity :)

Muffinki są nieziemsko pachnące, mokre, ale nie są ciężkie. Może trochę za wcześnie, ale mi zapachniały dzięki nim święta Bożego Narodzenia :)

Smacznego, pozdrawiam Was gorąco
Anka