"Nie mam żadnych szczególnych uzdolnień. Cechuje mnie tylko niepohamowana ciekawość. " Albert Einstein









Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marine. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marine. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 lutego 2014

metamorfoza szafki

Dzień dobry,
dziś ciąg dalszy zmian w kubusiowym pokoju. Dużym przedsięwzięciem było przemalowanie szafki z sześcioma skrzynkami pełnymi skarbów wszelakich. Żałuję, że nie sfotografowałam szafki przed, efekt zmiany byłby bardziej widoczny. Musicie uwierzyć na słowo - szafka/półka była w kolorze "rozbełtanego" jajka, a przemalowane na biało skrzynki w czerwieni, żółci i zieleni w dwóch odcieniach. Dwóm skrzynkom się upiekło, zostały w fabrycznym niebieskim :) Teraz szafka prezentuje się tak:


Ja do tej pory nie wyrosłam z wczesno-dziecięcego tworzenia i moimi wyżynami malarskimi są głowonogi... W związku z tym bałam się, że pędzelek nie będzie się chciał mnie słuchać i będzie brzydko malował, więc musiałam wybrać inny, łatwiejszy sposób namalowania obrazków. Wybrałam markery. Ołówkiem naszkicowałam to co miało być namalowane i z duszą na ramieniu wzięłam do ręki flamastry... Obrazki zdecydowanie nie są idealne, ale wyszło ok, dla mnie nawet bardzo ok :) To pierwsze moje w miarę udane malarskie dzieło :) No może latarnię muszę dopracować, bo im bardziej prostowałam jej ściany, tym bardziej się one krzywiły, ale to tylko jej wina! :)






Następne metamorfozy będą bardziej udane, bo przecież najłatwiej uczyć się na swoich błędach... :) 
Najważniejsze jednak jest to, że Kubuś zadowolony, uśmiech na jego buzi powoduje, że nawet koślawa latarnia się prostuje :)

Miłej niedzieli 
Ania



sobota, 8 lutego 2014

Ahoj!

Witajcie,
dziś kolejny gadżet do pokoju Kubusia. Własnoręcznie wykonane koło ratunkowe:



Co prawda nie da się go używać w celach ratowniczych, ale oko cieszy :) Zrobiłam je ze styropianowego koła, bawełny w białym i ciemno-niebieskim kolorze oraz linki o grubości ok 1cm. Wyszło fajnie jestem zadowolona z wyniku końcowego. Teraz jeszcze trzeba znaleźć miejsce na ścianie :)

Miłego dnia
Ania


czwartek, 6 lutego 2014

ARRRR!!!!

Witajcie,
znowu mnie wciągnęła proza życia i nie pozwoliła na zbyt dużą ilość przyjemności blogowania... Teraz moje życie będzie się powolutku zmieniać, mam nadzieję, że na lepsze, więc i tutaj mam zamiar więcej bywać.
Pokażę Wam co zdziałałam wczoraj - jedna z wielu rzeczy, które znajdą swoje miejsce w nowym pokoju Kubuśka. Pokój nabierze ostatecznych kształtów, kiedy wiosna zawita i pozwoli na otwarcie okien po malowaniu ścian :) Teraz powstają ozdoby ogólnie nazywane pierdółkami. A to jedna z nich:



Postaram się jak najszybciej wrzucić to co do tej pory udało mi się zdziałać (różnymi sposobami :)

Życzę Wam miłego wieczoru
Ania

środa, 2 października 2013

ahoj!

Dobry wieczór,
dziś zmiana tematów. Ostatnio pokazywałam same torebki, więc dziś pochwalę się moją inną robótką. Pisałam, że Kubuśkowi zamarzył się żeglarski pokój. Po cichu przyklaskuję temu pomysłowi. Po cichu, bo chcę, żeby wszystko to, co pojawi się w jego pokoju, było jego pomysłem. Mimo tego, że ma dopiero 5 lat i pomysły, i wymagania ma bardzo "dorosłe". Przykładem może być stwierdzenie, że dużo nas czeka jeszcze pracy zanim pokój będzie idealny, bo trzeba uszyć żeglarskie zasłonki :) Pomysłu jak one mają wyglądać konkretnego jeszcze nie ma, ale potrzeba już jest :) Tak też było w przypadku obrazka, który chcę Wam pokazać. Byliśmy w pasmanterii po suwaki do torebek, a wyszliśmy jeszcze z kanwą do haftowania - Kubuś wybierał. Nigdy wcześniej nie haftowałam, więc wyzwanie było dla mnie ogromne! Całe szczęście panie pracujące w pasmanterii były znawczyniami tematu i miały cierpliwość żeby wyłożyć jak najlepiej będzie to zrobić. Oczywiście ogólne pojęcie jakieś miałam, ale nigdy wcześniej niczego nawet nie zaczęłam haftować, więc wyobrażenie o tym dalekie od rzeczywistości (ale to się okazało dużo później).
Kubuś niecierpliwie zaglądał przez ramię, a ja pracowałam... pracowałam... pracowałam... pracowałam... Nie sądziłam, że taki mały obrazek (14x14cm) zajmie mi tyle czasu! Czapki z głów przed osobami, które haftują obrazy! Jestem pełna podziwu dla cierpliwości i umiejętności!

Ależ się rozpisałam :) A finał jest taki:




Nie jest idealny, to pewne, ale i tak jestem z niego dumna! Jak paw! Obrazek czeka teraz na odmalowanie ścian i zawiśnięcie w odpowiednim miejscu i będę mogla się chwalić, że to ja, że pierwszy raz, że chyba (póki co) jest ostatni :) Oj brak cierpliwości, brak...

Pozdrawiam Was słonecznie
Ania