"Nie mam żadnych szczególnych uzdolnień. Cechuje mnie tylko niepohamowana ciekawość. " Albert Einstein









Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lalki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lalki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 stycznia 2013

lalka tilda - kucharz

Dzień dobry,
pokażę Wam kuchcika, którego uszyłam dla Kubusia. Kuchcik został uszyty już jakiś czas temu, ale dopiero teraz Kubuś poprosił o dokończenie go. Pierwszym pomysłem na jego image był fartuch i czapka kucharska, drugim pomysłem sam fartuch, trzecim sama koszula i spodnie, czwartym znów i fartuch i czapka :) W zwiazku z tym dopiero teraz kuchcik jest w pełni kuchcikiem - ma czapę!





Kuchcik został uszyty wg szablonu na tildę, taką w wersji "podstawowej". Zmieniłam mu tylko dolną część ciała - ma "męskie" (czyli węższe) biodra i uda. Czapa została wykonana z filcu.

Efekt końcowy zadowalający, a dziecko zadowolone i oto chodziło :)

Pozdrawiam cieplutko
Anka


czwartek, 17 stycznia 2013

Tosia

Dzień dobry,

Nowy Rok zaczął mi się laleczkowo :) W poprzednim poście pokazałam Wam renowację lalki, dziś chcę pokazać lalkę, nad którą myślałam już jakiś czas.
Szyłam tildy. Próby te wychodziły mi różnie, ale moją zmorą było wywracanie na prawą stronę i wypychanie rączek i nóżek. Myślałam nad czymś łatwiejszym :) Poza tym zauważyłam, że gdy dziecko wiedziało, że dostanie lalkę, po obejrzeniu tildy było nieraz rozczarowane, że to nie jest lalka do przytulania... Myślałam nad lalką, której poprostu byłoby więcej :)

Myślałam, myślałam i nic nie przychodziło mi do głowy. Aż do momentu, kiedy obejrzałam z Kubusiem "Bolka i Lolka"... Przecież to jest bajka, którą większość dzieci lubi, lubi jej bohaterów! I od tego się właśnie zaczęło. Uszyłam Tosię. Kształt ma bardziej "dziecięcy" niż tilda, jest jej więcej do przytulania. A jej twarz jest zbliżona do niektórych minek robionych przez Bolka, Lolka albo Tolę. Mój syn oszalał na jej punkcie, nigdy nie miał swojej ulubionej przytulanki, z którą spał, zmieniał je nieraz co noc. Teraz od prawie dwóch tygodni śpi z Tosią i sam jej szuka wieczorem. Tosia ma filcowe włosy, wyszytą twarzyczkę, jest idealnie mięciutka do przytulania.

Kubusiowa Tosia jest prototypem, troszkę trzeba ją jeszcze dopracować. A w planach mam jeszcze koleżankę dla Tosi z inną fryzurą, a może jeszcze kolegę...? Zobaczymy :)




Co o niej sądzicie?

Pozdrawiam Was serdecznie
Anka

środa, 16 stycznia 2013

Renowacja lalki :)

Kochani,
jeszcze mnie tutaj nie było w tym roku, więc życzę wszystkim duuuużo miłości i zdrówka w Nowym Roku. Niech będzie lepszy niż wszystkie poprzednie :)

Ja Nowy Rok robótkowo zaczęłam od wysokiego C... Mała przyjaciółka mojego Kubusia zapytała mnie czy umiem szyć, bo jej ukochana lala, z którą śpi od kiedy skończyła 6 miesięcy, troszkę już się... "zmęczyła" i trzeba ją pozszywać. Lalka była przytulana i kochana już ponad 3 i pół roku, więc należało jej się odświeżenie. Wspólnie wybrałyśmy materiał, z jakiego miała mieć uszyte nowe ubranko i wzięłam się do pracy. Pracowałam z duszą na ramieniu, bo wybranie materiału przez 4 latkę, może nie mieć nic wspólnego z zadowoleniem z efektu końcowego... Wybrany przez Elizę materiał jest biały w drobne różowe kwiatuszki, wcześniej lalka była granatowa, więc zmiana zapowiadała się ogromna, bałam się czy zostanie zaakceptowana... Ale, udało się! Eliza była lekko zszokowana i nie mogła poznać swojej lali, ale śpi z nią nadal, więc wszystko jest ok. Jest tylko jeszcze jedno zapotrzebowanie... mam uszyć lalce sukienkę, żeby jednak była niebieska... :) Okazuje się, że nawet czteroletnie Kobiety zmienne są :)

Poniżej zdjęcia przed zmianą i po zmianie, ciekawa jestem co o tej renowacji sądzicie...



Dobrej nocki.

środa, 24 października 2012

odnalezione :)

Witajcie,
robiłam porządki w folderze ze zdjęciami i odnalazłam dwa z prezentem dla kubusiowej cioci. Napis na poduszce wymyślił mój synek, nie wiem czy gdzieś usłyszał podobne zdanie, czy rośnie nam poeta...? Przyszłość pokaże :)




Ciocia jest zbieraczką aniołów, więc otrzymała od nas anieliczkę :)




Miłego wieczorku
Anka

poniedziałek, 8 października 2012

lalki tilda

Witajcie,
jakiś czas temu pisałam, że opiszę Wam krótką, ale treściwą przygodę z lalkami tilda. Uszyłam ich kilka w bardzo krótkim czasie.
Zaczęło się od tego, że chciałam zrobić żart mojej siostrze, która jest pielęgniarką i uszyć jej lalkę - koleżankę po fachu. Kombinowałam i skończyło się na tym, że uszyłam tildę. Nie jest ona idealna, teraz uszyłabym ją i wykończyła troszkę inaczej, ale jak na kompletne początki nie było źle. Największym problemem było wręczenie lalce strzykawki, musiała ją mieć, bo moja siostra ma dar bezbolesnego pobierania krwi :) Udało się i taki jest tego rezultat:




 Kolejne lalki to już kompletne wariactwo. Znajoma mojego męża usłyszała, że popełniłam lalkę i stwierdziła, że zamawia ode mnie dwie, dla dwóch dziewczynek. Broniłam się przed tym, bo co innego zrobić lalkę dla żartów, dla siostry, a co innego usyszyć ją dla małej dziewczynki na zamówienie jej cioci...
Znajoma była nieugięta i co chwila pytała jak się mają lalki, więc rada nie rada zabrałam się za nie. Do nich przyłożyłam się zdecydowanie bardziej, bo nie chciałam kompletnego rozczarowania z jej strony i tego, że ja będę zła na siebie, że dałam za wygraną... A oto wynik mojego zmagania:





Lalki na tyle się spodobały, że została zamówiona trzecia, tym razem dla starszej dziewczynki. Powędrowała do niej taka:




Kolejnym zamówieniem była lalka wykonana dla małej Madzi, córki naszych znajomych. Miała to być również lalka spersonalizowana, ale bez dedykacji. Niestety zdjęcie wyszło mi fatalne, dopiero teraz to zobaczyłam. Lalka jest już jakiś czas zaadoptowana, więc nie mam możliwości zrobić innego.




Lalka została zaadoptowana całym sercem, tak jak tylko to potrafi 1,5 roczna dziewczynka. Ciągnie ją ze sobą wszędzie, do łóżka, do zabawy, do stołu, wszędzie. Takie wieści sprawiają mi ogromną satysfakcję i niezmierną przyjemność.

W tej chwili do dokończenia została mi jeszcze jedna lalka, dla sąsiadki 4 letniej - koleżanki mojego synka. W tym przypadku realizuję konkretne zamówienie - ma być księżniczka - wróżka w różowo-czerwonym ubraniu... Konkretnie, prawda? :)

Ach, zapomniałam jeszcze o jednej lalce - muszę przegrzebać kosz z przytulankami mojego dziecka. Wtedy kiedy robiłam te trzy lalki dla jednej osoby zamawiającej, w moim synku odezwały się niezmierne pokłady zazdrości, poczuł się strasznie pokrzywdzony, więc jego zamówienie musiałam szybko realizować - miał być kucharz z jasnymi włosami. Projekt nie został zrealizowany do końca, bo okazało się, że jednak kucharz nie musi mieć czapki, z akcesoriów kucharskich został mu tylko fartuszek. Zrobię zdjęcie temu kuchcikowi i pokażę Wam jakie kolory ubrań dobierał mój smyk dla tego "lalka".

Kto dotarł do końca posta, gratuluję :) rozpisałam się niesamowicie.

Pozdrawiam Was cieplutko

Anka