Witajcie,
przyleciały do mnie biedronki. To chyba już wiosna :)
Będą miały przyjemniejsze życie niż ta z "Horroru" Oddziału Zamkniętego? Z pewnością :) Będę zdawać relację na bieżąco :) A kto nie zna piosenki niech posłucha tutaj - warto! Zawsze gdy jej słucham uśmiech nie znika mi z twarzy :)
A Wy lubicie tę piosenkę?
Pozdrawiam
Anka
"Nie mam żadnych szczególnych uzdolnień. Cechuje mnie tylko niepohamowana ciekawość. " Albert Einstein
sobota, 2 marca 2013
piątek, 1 marca 2013
zwierzyniec :)
Witajcie,
dziś się będę chwalić :)
Skończyłam sowę - pisałam o niej tutaj - to jedna z tych dwóch wspomnianych przeze mnie robótek ręcznych. Sowa jest nie byle jaka, bo duża. To pierwsza maskotka jaką szyłam w tym rozmiarze. Można się na niej wyspać :) - ma ok 45cm szerokości. Dofrunęła już do swojego nowego domu, więc Wam ją pokażę:
dziś się będę chwalić :)
Skończyłam sowę - pisałam o niej tutaj - to jedna z tych dwóch wspomnianych przeze mnie robótek ręcznych. Sowa jest nie byle jaka, bo duża. To pierwsza maskotka jaką szyłam w tym rozmiarze. Można się na niej wyspać :) - ma ok 45cm szerokości. Dofrunęła już do swojego nowego domu, więc Wam ją pokażę:
Na zdjęciu wyszła nierówna - dopiero teraz to zauważyłam :) Dotarła już do właścicielki, więc nie mam możliwości wklejenia lepszego zdjęcia. Nową opiekunką sowy jest Pewna Pani, więc jest i mały kobiecy akcencik - broszka/spinka pasująca kolorystycznie do całości:
A teraz zmiana tematu - udało mi się w tym tygodniu połazić po sklepach. We wszystkich wnętrzarskich sklepach króluje już Wielkanoc. Liderem wśród nich jest w tym roku home&you - cuda - wianki! Od stołów z ozdobami trudno oderwać wzrok! Jest tam wszystko, w każdym kolorze - żółć, zieleń, pastele oraz mnóstwo stonowanych, naturalnych lnu i bawełny ozdobionych beżami i brązami. Zakochałam się w takiej ilości pierdółek, że nie mogąc się zdecydować, wyszłam z pustymi rękami... No, prawie z pustymi... Mam kompletnego bzika na punkcie silikonowych foremek na ciasta i muffinki, więc w mojej już sporej kolekcji zamieszkał wielkanocny zajączek:
Tej samej wielkości był jeszcze do kupienia kogucik i teraz żałuję, że go nie kupiłam - zajączek miaby towarzystwo :) Trzeba będzie wrócić :)
W tym roku planuję ozdoby świąteczne w pastelach, więc jeżeli uda mi się zdecydować na kupno jakiegoś cuda, dam Wam znać :)
Dobrej nocki Wam życzę
Anka
środa, 27 lutego 2013
Wiosna, ach to TY!
Witajcie,
znalazłam! przyszła! WIOSNA!
Byliśmy dziś z Kubuśkiem na spacerze w lesie, poszliśmy poszukać wiosny i małe jej namiastki znaleźliśmy. Chociaż brnęliśmy miejscami w śniegu do połowy łydek, to naszym oczom ukazał się również ten cudowny obrazek:
W końcu jest już jakaś namacalna nadzieja, że zima zbliża się ku końcowi....
A tak z innej beczki... Otrzymałam wyróżnienie od Agi z bloga ekspresjesagaski.blogspot.com. Dziękuję serdecznie, jest mi bardzo miło. Cieszy mnie to tym bardziej, że to już moje drugie wyróżnienie :)
Ciepłej nocki Wam życzę
Anka
znalazłam! przyszła! WIOSNA!
Byliśmy dziś z Kubuśkiem na spacerze w lesie, poszliśmy poszukać wiosny i małe jej namiastki znaleźliśmy. Chociaż brnęliśmy miejscami w śniegu do połowy łydek, to naszym oczom ukazał się również ten cudowny obrazek:
W końcu jest już jakaś namacalna nadzieja, że zima zbliża się ku końcowi....
A tak z innej beczki... Otrzymałam wyróżnienie od Agi z bloga ekspresjesagaski.blogspot.com. Dziękuję serdecznie, jest mi bardzo miło. Cieszy mnie to tym bardziej, że to już moje drugie wyróżnienie :)
Ciepłej nocki Wam życzę
Anka
sobota, 23 lutego 2013
wiosenne kurki
Dzień dobry,
Zajrzałam do Was i zachwyciłam się mnóstwem kolorowej wiosny. Chyba już wszyscy tęsknimy do niej. Gdyby się udało ją jakoś przywołać za pomocą blogów z pewnością już by u nas była :)) Zima choć już trochę zmęczyła swoją obecnością, mnie w dalszym ciągu zachwyca za sprawą takich:
ale przede wszystkim takich obrazków :)
Chociaż i my mamy swój wkład w przywoływanie zimy. W tym roku wyjątkowo wcześnie przyszedł mi do głowy pomysł wysiania jednorocznych roślinek na balkon i takie są tego efekty:
dawno nie zaglądałam i nic nie pisałam bo praca mnie dosyć mocno absorbuje. Mam do wykonania dwie bardzo ważne ręczne robótki, jak mi się uda je skończyć nie omieszkam się pochwalić :)
Zajrzałam do Was i zachwyciłam się mnóstwem kolorowej wiosny. Chyba już wszyscy tęsknimy do niej. Gdyby się udało ją jakoś przywołać za pomocą blogów z pewnością już by u nas była :)) Zima choć już trochę zmęczyła swoją obecnością, mnie w dalszym ciągu zachwyca za sprawą takich:
Chociaż i my mamy swój wkład w przywoływanie zimy. W tym roku wyjątkowo wcześnie przyszedł mi do głowy pomysł wysiania jednorocznych roślinek na balkon i takie są tego efekty:
na pierwszym zdjęciu goździki i lobelia czekająca na przepikowanie, a na drugim już rozsadzona kobea. Wiosno przyjdź, bo mi roślinki zmarnieją! :) Na kuchennym parapecie już wysiany koperek, pietruszka, oregano i szczypiorek... Istne szaleństwo! Choć kusi mnie też wysianie reszty...
Oprócz roślinnej wiosny, zawitała do nas wiosna plastyczna :) Podejrzałam gdzieś w internecie sposób malowania kurek. Pomysł Kubusiowi spodobał się bardzo, bo cuż jest przyjemniejszego niż wymazanie się farbą :) A oto nasze kurki:
piątek, 15 lutego 2013
święto miłości i plecionkowe serducha
Kochani,
Walentynki już za nami, ale mimo tego życzę Wam na całe życie dużo, dużo miłości. W naszym domu Walentynki nie są tylko świętem zakochanych, ale są Świętem Miłości, wszelakiej, każdego do każdego. Obdarowujemy się uściskami i drobniutkimi prezencikami. Moje dziecko jest absolutnie zafascynowane sprawianiem przyjemności innym, więc tych dowodów miłości i sympatii było dużo. Rozdane zostało mnóstwo laurek i dużo serc wyplecionych z gazet przeze mnie:
Plecenie z gazet tak mi się spodobało, że chyba pokuszę się o coś ambitniejszego :) Jeżeli te próby mi wyjdą, nie omieszkam się pochwalić :)
Jeszcze raz życzę Wam duuużo miłości
Pozdrawiam
Anka
Walentynki już za nami, ale mimo tego życzę Wam na całe życie dużo, dużo miłości. W naszym domu Walentynki nie są tylko świętem zakochanych, ale są Świętem Miłości, wszelakiej, każdego do każdego. Obdarowujemy się uściskami i drobniutkimi prezencikami. Moje dziecko jest absolutnie zafascynowane sprawianiem przyjemności innym, więc tych dowodów miłości i sympatii było dużo. Rozdane zostało mnóstwo laurek i dużo serc wyplecionych z gazet przeze mnie:
Plecenie z gazet tak mi się spodobało, że chyba pokuszę się o coś ambitniejszego :) Jeżeli te próby mi wyjdą, nie omieszkam się pochwalić :)
Jeszcze raz życzę Wam duuużo miłości
Pozdrawiam
Anka
poniedziałek, 11 lutego 2013
sówki
Witajcie,
w ostatnim poście pisałam o tym, że mojemu Kubusiowi spodobała się uszyta przeze mnie sowa. Uszyłam więc dla niego taką samą, została mi jeszcze odrobina materiału więc uszyłam również jej małą towarzyszkę:
W miniony weekend w Warszawie odbywała się Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych. Jestem miłośniczką kotów, więc nie mogło mnie tam zabraknąć. Byłam tam pierwszy raz i powiem Wam szczerze, że mam bardzo mieszane odczucia... Z jednej strony zobaczyłam ogromną ilość przecudnych zwierząt, z drugiej zastanawiam się czy takie wystawy mają sens... Nie mam za dużego doświadczenia w obcowaniu z psem, ale z tego co udało mi się zaobserwować psy są bardziej odporne na zmiany warunków i otoczenia pod warunkiem pozostawania w bliskim kontakcie ze swoim opiekunem - przyjacielem. Koty są w moim życiu obecne właściwie od zawsze i wiem, że dla nich każda zmiana otoczenia jest zwykle mało komfortowa. Być może koty "trenowane" do bycia wystawowymi mają "we krwi" siedzenie w klatce, zaglądanie do niej co chwila innej osoby, miętoszenie w rękach przez obce osoby. Być może... Ale ja oglądając te koty miałam wrażenie, że nie wszystkie są szczęśliwe... Mimo to poniżej kilka zdjęć przepięknych kotów, moim ulubieńcem został ten z największego zdjęcia, nie wiem jakiej był rasy, ale był szczerze zainteresowany fotografowaniem go :)
Ale tak w ramach wyjaśnienia... dla mnie medalistą i tak jest Maciek, nawet wtedy kiedy nie pozwala ułożyć pościeli :)
Ciekawa jestem Waszego zdania na temat tego rodzaju wystaw, może ktoś wystawiał jakiegoś zwierzaka na takiej wystawie? Napiszcie co o tym sądzicie.
Dobrej nocki
Anka
w ostatnim poście pisałam o tym, że mojemu Kubusiowi spodobała się uszyta przeze mnie sowa. Uszyłam więc dla niego taką samą, została mi jeszcze odrobina materiału więc uszyłam również jej małą towarzyszkę:
W miniony weekend w Warszawie odbywała się Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych. Jestem miłośniczką kotów, więc nie mogło mnie tam zabraknąć. Byłam tam pierwszy raz i powiem Wam szczerze, że mam bardzo mieszane odczucia... Z jednej strony zobaczyłam ogromną ilość przecudnych zwierząt, z drugiej zastanawiam się czy takie wystawy mają sens... Nie mam za dużego doświadczenia w obcowaniu z psem, ale z tego co udało mi się zaobserwować psy są bardziej odporne na zmiany warunków i otoczenia pod warunkiem pozostawania w bliskim kontakcie ze swoim opiekunem - przyjacielem. Koty są w moim życiu obecne właściwie od zawsze i wiem, że dla nich każda zmiana otoczenia jest zwykle mało komfortowa. Być może koty "trenowane" do bycia wystawowymi mają "we krwi" siedzenie w klatce, zaglądanie do niej co chwila innej osoby, miętoszenie w rękach przez obce osoby. Być może... Ale ja oglądając te koty miałam wrażenie, że nie wszystkie są szczęśliwe... Mimo to poniżej kilka zdjęć przepięknych kotów, moim ulubieńcem został ten z największego zdjęcia, nie wiem jakiej był rasy, ale był szczerze zainteresowany fotografowaniem go :)
Ale tak w ramach wyjaśnienia... dla mnie medalistą i tak jest Maciek, nawet wtedy kiedy nie pozwala ułożyć pościeli :)
Ciekawa jestem Waszego zdania na temat tego rodzaju wystaw, może ktoś wystawiał jakiegoś zwierzaka na takiej wystawie? Napiszcie co o tym sądzicie.
Dobrej nocki
Anka
poniedziałek, 4 lutego 2013
sowa, mądra głowa :)
Witajcie,
popełniłam dziś sówkę. Wyszła mi troszkę rogata, ale i tak Wam ją pokażę :)
Sówka powstała na imieniny Agaty, czyli na jutro. Pracę zaczęłam dziś rano, więc udało mi się uwinąć dosyć szybko. W pierwszej wersji sówka miała być powiększoną wersją sówek z tego posta, ale okazało się, że filcu jest troszkę za mało, więc trzeba było kombinować ze "zwykłą" tkaniną. Bałam się, że nie wyjdzie mi ładnie naszycie bawełnianych skrzydełek na sówkowe ciałko, więc postanowiłam zrobić ją doszywając skrzydełka do ciałka, filcowe zostały oczy, dzióbek i nóżki. Mam nadzieję, że się spodoba...
popełniłam dziś sówkę. Wyszła mi troszkę rogata, ale i tak Wam ją pokażę :)
Sówka powstała na imieniny Agaty, czyli na jutro. Pracę zaczęłam dziś rano, więc udało mi się uwinąć dosyć szybko. W pierwszej wersji sówka miała być powiększoną wersją sówek z tego posta, ale okazało się, że filcu jest troszkę za mało, więc trzeba było kombinować ze "zwykłą" tkaniną. Bałam się, że nie wyjdzie mi ładnie naszycie bawełnianych skrzydełek na sówkowe ciałko, więc postanowiłam zrobić ją doszywając skrzydełka do ciałka, filcowe zostały oczy, dzióbek i nóżki. Mam nadzieję, że się spodoba...
Zamówienie na podobną sówkę złożył Kubuś więc pewnie niedługo pokażę Wam kolejną :)
A co sądzicie o tej?
Pozdrawiam
Anka
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


