"Nie mam żadnych szczególnych uzdolnień. Cechuje mnie tylko niepohamowana ciekawość. " Albert Einstein









niedziela, 20 października 2013

fioletowa listonoszka

Dobry wieczór,
poprzednia torebka z filcu przypadła Wam do gustu (bardzo się tym cieszę!) i w związku z tym dziś pokażę kolejną, którą uszyłam w ostatnich czasach. Tym razem jest to listonoszka. Jest dosyć duża, mieści format A4. Uszyłam jej bardzo mocną rączkę (z taśmą rypsową od spodu), bo przy jej pojemności każda prawdziwa kobieta będzie miała co dźwigać :) Przód torebki jest "obszyty" bawełną.


Dopiero wstawiając zdjęcie zobaczyłam, że fioletowa tkanina ma jakby meszek i daje się "czesać" :)

To już druga torebka w fiolecie, a za rogiem czają się kolejne :) Jakoś w tym roku wyjątkowo przywiązałam się do tego koloru :) Sobie też planuję uszyć coś fioletowego, ale pójdę bardziej w stronę wrzosowego fioletu... Chociaż te śliwki i winogrona, też ładne...

Pozdrawiam Was serdecznie
Ania

Ps. Jeżeli chcecie ze mną "pokorespondować" zapraszam na maila. Ciężko jest mi ogarnąć moim małym rozumkiem niektóre funkcje udostępnione przez Google+ i boję się, że ktoś może poczuć się zignorowany...

środa, 2 października 2013

ahoj!

Dobry wieczór,
dziś zmiana tematów. Ostatnio pokazywałam same torebki, więc dziś pochwalę się moją inną robótką. Pisałam, że Kubuśkowi zamarzył się żeglarski pokój. Po cichu przyklaskuję temu pomysłowi. Po cichu, bo chcę, żeby wszystko to, co pojawi się w jego pokoju, było jego pomysłem. Mimo tego, że ma dopiero 5 lat i pomysły, i wymagania ma bardzo "dorosłe". Przykładem może być stwierdzenie, że dużo nas czeka jeszcze pracy zanim pokój będzie idealny, bo trzeba uszyć żeglarskie zasłonki :) Pomysłu jak one mają wyglądać konkretnego jeszcze nie ma, ale potrzeba już jest :) Tak też było w przypadku obrazka, który chcę Wam pokazać. Byliśmy w pasmanterii po suwaki do torebek, a wyszliśmy jeszcze z kanwą do haftowania - Kubuś wybierał. Nigdy wcześniej nie haftowałam, więc wyzwanie było dla mnie ogromne! Całe szczęście panie pracujące w pasmanterii były znawczyniami tematu i miały cierpliwość żeby wyłożyć jak najlepiej będzie to zrobić. Oczywiście ogólne pojęcie jakieś miałam, ale nigdy wcześniej niczego nawet nie zaczęłam haftować, więc wyobrażenie o tym dalekie od rzeczywistości (ale to się okazało dużo później).
Kubuś niecierpliwie zaglądał przez ramię, a ja pracowałam... pracowałam... pracowałam... pracowałam... Nie sądziłam, że taki mały obrazek (14x14cm) zajmie mi tyle czasu! Czapki z głów przed osobami, które haftują obrazy! Jestem pełna podziwu dla cierpliwości i umiejętności!

Ależ się rozpisałam :) A finał jest taki:




Nie jest idealny, to pewne, ale i tak jestem z niego dumna! Jak paw! Obrazek czeka teraz na odmalowanie ścian i zawiśnięcie w odpowiednim miejscu i będę mogla się chwalić, że to ja, że pierwszy raz, że chyba (póki co) jest ostatni :) Oj brak cierpliwości, brak...

Pozdrawiam Was słonecznie
Ania

poniedziałek, 30 września 2013

torebka, tym razem z filcu :)

Witajcie,
dziś pokażę Wam moją nową "produkcję" torebkową.
Tym razem jest to typowa torebka na ramię. Jest spora, bo zmieści format A4. Wykonana jest z impregnowanego filcu, więc idealnie pasuje na zbliżającą się aurę. Poza tym nie będzie się "mechacić".
W tym sezonie są modne fiolety (m.in. oczywiście :)) więc na początek zaczęłam od tego koloru.




 Kocur trafił na nią również nie bez powodu. Torebka została wykonana dla pewnej Kociary :)




A w środku kieszonka:



Dobrej nocki Wam życzę :)
Ania

piątek, 27 września 2013

sklepki 2

Witajcie,
dziś pokażę Wam moje kolejne torebki zakupowe, zwane sklepkami. Torebki te również, tak jak te z poprzedniego posta, mają podszewkę, sztywne dno i kieszonkę. A wyglądają tak:



i tak:




Pozdrawiam Was serdecznie i życzę słonecznego weekendu :)

Ania

wtorek, 24 września 2013

sklepki :)

Witajcie,
jakiś czas temu uszyłam kilka toreb na zakupy. Każda dostała od Kuby to samo imię - torebka - sklepka :) Tych sklepek było kilka, każda z nich była uszyta w wersji lux, bo z kieszonką, suwakiem i sztywnym dnem, więc spokojnie mogą również służyć jako torebka "zwykła", wtedy kiedy jest potrzebne coś bardzo pojemnego. Te torebki szyłam jeszcze w sierpniu, ale już w kolorach typowo jesiennych - wszystkie były jasno beżowe z dodatkiem wielu odcieni brązów i pomarańczy. Torebki szyłam dla kilku kobietek i nie wszsytkim udało mi się zrobić zdjęcia, pokażę dwie z nich:






Do uszycia zostało mi jeszcze dwie, więc nie omieszkam się pochwalić, ale dopiero za kilka dni. MOja maszyna dostała zadyszki i jest w naprawie :( Mała przerwa w szyciu i czas na refleksję... Kupić mocniejszą, czy dalej mordować tę którą mam... Jestem ciekawa na jakich maszynach szyjecie. Zastanawiam się nad kupnem nowej, ale kompletnie nie potrafię zdecydować jaka to miałaby być. Te które oglądałam albo mają marne opisy, albo nie mają funkcji, której szukam - czyli regulacji opadania stopki. Znalazłam tę funkcję dopiero przy cenach powyżej 1400zł! A to jak dla mnie spoo za dużo... Czy da się znaleźć coś tańszego z tym "bajerem"? Jeżeli znajdziecie chwilkę, proszę, pomóżcie i podpowiedzcie coś.

Pozdrawiam Was serdecznie
Anka

niedziela, 22 września 2013

piórniki

Witajcie,
w poprzednim poście pisałam o tym, że nasze dziecię poszło do zerówki. Przed tym wydarzeniem trzeba oczywiście było przygotować kilka potrzebnych drobiazgów.
Doszłam do wniosku, że mogłabym troszkę ten start i uprzyjemnić, i ułatwić robiąc coś dla Kubuśka wyjątkowego, co pomogłoby mu łatwiej odnaleźć swoje rzeczy. Wybór padł na piórniki - saszetki. Uszyłam ich trzy:


Pierwszy był na kredki:

 

Drugi na flamastry:



A trzeci na całą resztę drobiazgu - ołóek, gumkę, temperówkę, klej....:



Piórniki są na tyle charakterystyczne, że łatwiej jest Kubie odnależć je wtedy, kiedy pomylą się półeczki.

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę słonecznej niedzieli
Ania

czwartek, 19 września 2013

powrót... kolejny...

Dzień dobry,

wracam po dłuuugiej nieobecności. Nie było mnie ponad trzy miesiące! Zaglądałam do Was, ale mi jakoś spadł zapał do pisania... Teraz postanowiłam wrócić, bo zapał wrócił :) A poza tym doszłam do wniosku, że skoro mimo tego, że mnie nie ma w eterze, piszecie maile i komentujecie, to nie chcę z własnej woli tracić tak cudownych kontaktów z Wami!

Troszkę się pozmieniało w naszym życiu. Ja wróciłam do pracy (po półtorarocznej przerwie!), Kubuś wstąpił w zastępy zerówkowiczów, i tylko u Darka bez zmian, ale może to dobrze biorąc pod uwagę rynek pracy... I powiem Wam, że i Kubie i mi się podoba nowa sytuacja :)
Zanim ruszyliśmy w nowe, mieliśmy cudowne wakacje. Niestety bardzo krótkie, ale trudno, nadrobimy w przyszłym roku, bo już wiemy gdzie! Żeby pokazać jak nam było fajnie pokażę Wam kilka zdjęć. Na początek, żeby skusić będzie to:



a potem reszta:















Dwa razy dziennie spotykaliśmy rodzinę łabędzi, które w sposób dobitny upominały się o karmienie:


 



A wszystko to w cudownym, bo cichym miejscu w Kretowinach, a konkretnie na Wyspie Brzozowej. Nie jest to post sponsorowany :) Sama długo szukałam miejsca, żebyśmy mogli odpocząć od typowo miejskiego, turystycznego zgiełku. Żebyśmy nie musieli zastanawiać się ile razy dziennie będziemy spotykać wózek z watą cukrową, budkę z goframi, zabawki z 2zł... Żeby nam się udało tak naprawdę odpocząć. I udało mi się znaleźć takie miejsce. Ciche - bo położone w strefe ciszy, niesamowicie przyjazne rodzinom, cierpliwe i tak zwyczajnie serdeczne. Ludzie, którzy ten ośrodek porwadzą i ich pracownicy, są wyjątkowi, uprzejmi, bardzo otwarci i bardzo naturalni. A miejsce również bardzo sympatyczne, ale dokładnie możecie je obejrzeć na ich stronie: wysepka.eu.

Jedyne czego żałujemy, to to, że dotarliśmy tam tylko na kilka dni, że nie byliśmy tam przez całe nasze krótkie wakacje. Ale z drugiej strony kilka pierwszych dni poświęciliśmy na zwiedzanie bliższej i dalszej okolicy Olsztyna i też było miło i cudnie :) Ale tego nie pokażę od razu, obiecuję jednak napisać jeszcze jeden post, żeby pokazać tym, którzy nie znają tej części Mazur, gdzie można wybrać się z ciekawym świata dzieckiem :)

Oprócz tego, że wróciliśmy wypoczęci, to przywieżliśmy z Wyspy jeden duży fant, ale pokażę go również poźniej, kiedy uda nam się urządzić Kubuśkowi żeglarski pokój. Początki już są, ale jeszcze czeka nas trochę pracy, a czasu jakoś mniej :) Powiem Wam tylko tyle, że polowałam na to cudo bardzo, bardzo długo :)

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę słońca :)
Ania