"Nie mam żadnych szczególnych uzdolnień. Cechuje mnie tylko niepohamowana ciekawość. " Albert Einstein









piątek, 27 września 2013

sklepki 2

Witajcie,
dziś pokażę Wam moje kolejne torebki zakupowe, zwane sklepkami. Torebki te również, tak jak te z poprzedniego posta, mają podszewkę, sztywne dno i kieszonkę. A wyglądają tak:



i tak:




Pozdrawiam Was serdecznie i życzę słonecznego weekendu :)

Ania

wtorek, 24 września 2013

sklepki :)

Witajcie,
jakiś czas temu uszyłam kilka toreb na zakupy. Każda dostała od Kuby to samo imię - torebka - sklepka :) Tych sklepek było kilka, każda z nich była uszyta w wersji lux, bo z kieszonką, suwakiem i sztywnym dnem, więc spokojnie mogą również służyć jako torebka "zwykła", wtedy kiedy jest potrzebne coś bardzo pojemnego. Te torebki szyłam jeszcze w sierpniu, ale już w kolorach typowo jesiennych - wszystkie były jasno beżowe z dodatkiem wielu odcieni brązów i pomarańczy. Torebki szyłam dla kilku kobietek i nie wszsytkim udało mi się zrobić zdjęcia, pokażę dwie z nich:






Do uszycia zostało mi jeszcze dwie, więc nie omieszkam się pochwalić, ale dopiero za kilka dni. MOja maszyna dostała zadyszki i jest w naprawie :( Mała przerwa w szyciu i czas na refleksję... Kupić mocniejszą, czy dalej mordować tę którą mam... Jestem ciekawa na jakich maszynach szyjecie. Zastanawiam się nad kupnem nowej, ale kompletnie nie potrafię zdecydować jaka to miałaby być. Te które oglądałam albo mają marne opisy, albo nie mają funkcji, której szukam - czyli regulacji opadania stopki. Znalazłam tę funkcję dopiero przy cenach powyżej 1400zł! A to jak dla mnie spoo za dużo... Czy da się znaleźć coś tańszego z tym "bajerem"? Jeżeli znajdziecie chwilkę, proszę, pomóżcie i podpowiedzcie coś.

Pozdrawiam Was serdecznie
Anka

niedziela, 22 września 2013

piórniki

Witajcie,
w poprzednim poście pisałam o tym, że nasze dziecię poszło do zerówki. Przed tym wydarzeniem trzeba oczywiście było przygotować kilka potrzebnych drobiazgów.
Doszłam do wniosku, że mogłabym troszkę ten start i uprzyjemnić, i ułatwić robiąc coś dla Kubuśka wyjątkowego, co pomogłoby mu łatwiej odnaleźć swoje rzeczy. Wybór padł na piórniki - saszetki. Uszyłam ich trzy:


Pierwszy był na kredki:

 

Drugi na flamastry:



A trzeci na całą resztę drobiazgu - ołóek, gumkę, temperówkę, klej....:



Piórniki są na tyle charakterystyczne, że łatwiej jest Kubie odnależć je wtedy, kiedy pomylą się półeczki.

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę słonecznej niedzieli
Ania

czwartek, 19 września 2013

powrót... kolejny...

Dzień dobry,

wracam po dłuuugiej nieobecności. Nie było mnie ponad trzy miesiące! Zaglądałam do Was, ale mi jakoś spadł zapał do pisania... Teraz postanowiłam wrócić, bo zapał wrócił :) A poza tym doszłam do wniosku, że skoro mimo tego, że mnie nie ma w eterze, piszecie maile i komentujecie, to nie chcę z własnej woli tracić tak cudownych kontaktów z Wami!

Troszkę się pozmieniało w naszym życiu. Ja wróciłam do pracy (po półtorarocznej przerwie!), Kubuś wstąpił w zastępy zerówkowiczów, i tylko u Darka bez zmian, ale może to dobrze biorąc pod uwagę rynek pracy... I powiem Wam, że i Kubie i mi się podoba nowa sytuacja :)
Zanim ruszyliśmy w nowe, mieliśmy cudowne wakacje. Niestety bardzo krótkie, ale trudno, nadrobimy w przyszłym roku, bo już wiemy gdzie! Żeby pokazać jak nam było fajnie pokażę Wam kilka zdjęć. Na początek, żeby skusić będzie to:



a potem reszta:















Dwa razy dziennie spotykaliśmy rodzinę łabędzi, które w sposób dobitny upominały się o karmienie:


 



A wszystko to w cudownym, bo cichym miejscu w Kretowinach, a konkretnie na Wyspie Brzozowej. Nie jest to post sponsorowany :) Sama długo szukałam miejsca, żebyśmy mogli odpocząć od typowo miejskiego, turystycznego zgiełku. Żebyśmy nie musieli zastanawiać się ile razy dziennie będziemy spotykać wózek z watą cukrową, budkę z goframi, zabawki z 2zł... Żeby nam się udało tak naprawdę odpocząć. I udało mi się znaleźć takie miejsce. Ciche - bo położone w strefe ciszy, niesamowicie przyjazne rodzinom, cierpliwe i tak zwyczajnie serdeczne. Ludzie, którzy ten ośrodek porwadzą i ich pracownicy, są wyjątkowi, uprzejmi, bardzo otwarci i bardzo naturalni. A miejsce również bardzo sympatyczne, ale dokładnie możecie je obejrzeć na ich stronie: wysepka.eu.

Jedyne czego żałujemy, to to, że dotarliśmy tam tylko na kilka dni, że nie byliśmy tam przez całe nasze krótkie wakacje. Ale z drugiej strony kilka pierwszych dni poświęciliśmy na zwiedzanie bliższej i dalszej okolicy Olsztyna i też było miło i cudnie :) Ale tego nie pokażę od razu, obiecuję jednak napisać jeszcze jeden post, żeby pokazać tym, którzy nie znają tej części Mazur, gdzie można wybrać się z ciekawym świata dzieckiem :)

Oprócz tego, że wróciliśmy wypoczęci, to przywieżliśmy z Wyspy jeden duży fant, ale pokażę go również poźniej, kiedy uda nam się urządzić Kubuśkowi żeglarski pokój. Początki już są, ale jeszcze czeka nas trochę pracy, a czasu jakoś mniej :) Powiem Wam tylko tyle, że polowałam na to cudo bardzo, bardzo długo :)

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę słońca :)
Ania

sobota, 8 czerwca 2013

lato... prawie :)

Witajcie,
dziś dla mnie przyszło lato! No dobrze... dopiero stoi na progu, ale już je widać :)

Pierwszy "objaw" lata: objadłam się za wszystkie czasy truskawkami :) Takimi najlepszymi, świeżymi, o smaku truskawki :) Nie z hipermarketu a z chodnika :) Obłęd!!!!

A drugi "objaw":


Dziś po południu ogórasy zostały przygotowane i w tej chwili siedząc w kuchni napawam się cudnym zapachem lata :) Doznania nieziemskie! Od zeszłego roku ogórki zalewam gorącą wodą i tym zapachem cieszę się dużo szybciej niż przy zalewaniu ich zimną.

A dla Was jakie są typowo letnie zapachy?

Czekam na Wasze (jeszcze) wspomnienia :)

Pozdrawiam Was serdecznie
Anka

wtorek, 4 czerwca 2013

torebka dla małej damy :)

Dobry wieczór,
dziś odkurzę w komputerze plik ze starymi zdjęciami i pokażę Wam torebkę z jaką Kubuś poszedł na urodziny 7-latki. Nie było łatwo wymyśleć coś oryginalnego. Niby w sklepach jest dużo różności, ale jak przychodzi co do czego, to mądrą i fajną zabawkę trudno wybrać. A poza tym, to jest dosyc "trudna" 7-latka, która dużo czasu spędza przed komputerem (swoją drogą - zgroza!!!), a interesuje się różnościami po trochu, niczym nie pasjonuje się w sposób wyjątkowy. Kubuś myślał nad prezentem i jedyne co wymyślił, to były warcaby :) Wybrał je ze wzgledu na to, że gramy w nie w sposób maniakalny - Kubuś na wszystkie sposoby próbuje wygrać ze wszystkimi, nieraz dajemy mu fory, żeby się nie zrażał, ale zwykle walczymy z nim zawzięcie :) Dobry jest w nie, trzeba się pilnować :) Podpytałam rodziców i okazało się, że warcaby na stanie są i to całkiem nowe (nie brakuje żadnego pionka :) ), więc kupować drugich nie było sensu :) Tak myśleliśmy, myśleliśmy i pustka w naszych głowach była coraz większa. A potem okazało się, że za dwa dni idziemy na imprezkę, więc czasu na poszukiwanie prezentu w sklepach nie zostało za dużo...
A potem okazało się, że łazić po sklepach nikt nie ma nastroju, więc siadłam do maszyny i uszyłam ją:


Torebusia ma naszytego ptaszka, z ficowym skrzydełkiem i dzióbkiem. Stworzenie w wersji 3D :) - wypchane od środka watą (taką do wypychania zabawek).


Zwykle paski w moich torebkach podszywam taśmą rypsową, ale niestety w moich dwóch miejscowych pasmanteriach nie udało mi się dostać szerokości, która nadawałaby się na tak wąski pasek, więc zmieniłam koncepcję i naszyłam tasiemkę w groszki na wierzchu paska - i mocno, i ładniej :)






Skąd pomysł z torebką? Doszłam do wniosku, że żadna kobieta, nawet 7-letnia nie ma za dużo torebek :) (ani butów oczywiście :))


Troszkę obawiałam się reakcji, ale torebka została zaakceptowana i śmiem twierdzić, że się spodobała - widziałam małą damę z tymże akcesorium na spacerze :)

A Wam jak się podoba?

Czekam na Wasze opinie :)
Pozdrawiam serdecznie

Anka

sobota, 1 czerwca 2013

dzień dziecka

Dzień dobry,

dziś chciałabym Wam przede wszystkim życzyć dużo słońca i radości z okazji Dnia Dziecka, Waszym Dzieciom również :)

My dziś spędziliśmy cudne popołudnie. Kubuś wyszalał się z dzieciakami w ogródku pizzerii, którą mamy nieopodal domu. Jako, że jest to przy okazji meksykańska restauracja, więc było rozbijanie piniaty. Radochy po pachy :) Ale punktem kulminacyjnym było własnoręcznie zrobienie pizzy! Dla Kubusia kuchenne działania nie są obce, więc widząc ilość chętnych do działań, próbowałam go namówić na zrobienie pizzy w domu, ale gdzie tam! Przecież to nie to samo co pizzeria :)
A oto krótki reportarz z działań:


 


 

I wynik końcowy:


 (a na twarzy resztki malowidła, które było opaską pirata :))


Jutro ciąg dalszy szaleństw z okazji Dnia Dziecka - pokaz sztuki rycerskiej, pokazy karate i kuglarze, będzie się działo :)

A gdyby się ktoś chciał, to zapraszam tutaj po nowe owocowe memo




Tym razem z winogronami zamiast kiwi.


Pozdrawiam Was serdecznie
Anka